Jestem Karolu, witam Was wszystkich chlebem i solą, mlekiem sojowym i wódką !
W pierwszych słowach mego bloga donoszę nic się nie zmieniło ! (znacie ten wiersz? polecam obczaić jeżeli nie ;) )
Postanowiłam zacząć przelewać moje rozkminy na internetowy papier, po pierwsze dlatego że wydaje mi się zajebiście super opcją dzielenie się ze światem tym, co nosi się w bani, a po drugie dlatego że ziomkowstwo mnie do tego namawiało, więc jeśli uważacie że wciskam kit to do nich miejcie pretensje, ja wcale nie chciałam mieć bloga, oni mnie zmusili :( :) Poza tym, może w końcu uda mi się zapanować nad interpunkcją, która to od zawsze robi mnie w wała (interpunkcjo, dlaczego właśnie ja?) .
Jako że moja skłonność do niestrukturyzowania myśli daje już o sobie znać więc zanim totalnie odpłynę pora na gwóźdź programu, czyli akapit roboczo zatytuowany...
O CO MI W OGÓLE CHODZI
A więc - chodzi mi o wszystko . Serio, należę do tej dziwnej grupy ludzi która sądzi że wszystko jest interesujące . Aha, czy wspominałam już o mojej filozofii życiowej ? Jeżeli nie, to najwyższa pora, bo niektórzy z Was zapewne uciekną stąd już po krótkim jej omówieniu, myśląc sobie "uff, jak dobrze że niektórzy są bardziej nienormalni niż ja, sory Batory i sory Karolu, ale normalni ludzie nie czytają takich rzeczy". Hoho.
Na przekór normalności, ja nadal wierzę że tylko wariaci są coś warci (też kochacie "Alicję w Krainie Czarów"? <3 ) i każdego dnia, do bólu i do pierwszych odruchów wymiotnych, KOCHAM LUDZI .
Moja filozofia to bombardowanie miłością (taak, tak jak w sektach <3 zresztą, jak zdefiniowalibyście sektę, hmm? ) . Oczywiście nie da się kochać wszystkich, poza tym potrzebny jest mi wyobrażony "obcy" żebym na jego przeciwieństwo mogła budować swój własny obraz, co nie? Z tego powodu wszyscy ci, których nie kocham, trafiają do wora z napisem "lamusy" i zostają wyrzuceni z mojego serduszka .
Ja chyba też jestem troszkę albo nawet troszkę bardzo lamusem, no ale o tym przekonacie się w kolejnych postach .
TYM SIĘ JARAM, Z TYM SIĘ UTOŻSAMIAM
W mega wielkim skrócie przedstawię mój plan 6 letni na zawartość bloga .
Słowa - klucze w moim przypadku to :
1. wegetarianizm / weganizm
Zaczynam od tego, bo w sumie czemu nie miałabym od tego zacząć? Ostatni raz mięso wszamałam w lutym 2004 roku, czyli niebawem pyknie mi dekada w branży wege oszołomów.Jaram się oglądaniem filmów z rzeźni i tak serio to nienawidzę roślin, dlatego je jem. Jak nikt nie patrzy to wsuwam kaszankę. A tak serio to na odwrót .To znaczy, kaszanka wciąga mnie a nie ja ją.
2.muzyczka
Mam fioła na punkcie muzyczki, serio .
Jak miałam 6 lat to jarałam się składanką piosenek cygańskich, którą moja babcia kupiła na rynku za dyszkę . Pamiętam że płakałam do numeru "Cyganeczka tonie" za każdym razem (każdą razą, jak mawia pewna znajoma pani). No i klasyk , "Laleczka z saskiej porcelany", do której wypłakiwałam sobie ślipia .
Jak miałam 16 lat to katowałam Zabili mi Żółwia, Leniwca i Farben Lehre. Tak tak moi mili, byłam kinder punkiem :O
Teraz mam 22 lata i kocham srpską narodną muzikę na równi z Dead Prez, Nasem, Molestą i Brand New Heavies. Czuję w kościach że będę Wam przynudzać o muzyce, bo serio mam ją w serduszku - tym bardziej, że kosmos postawił na mojej drodze MEGA SUPER ludzi robiących rapsy, o których piszę licencjat w ramach moich kochanych studiów,znanych pod nazwą...
3.antropologia
Taaak, jestem jedną z bandy oszołomów którzy zaproszeni na domówkę puszczają śpiewy z Kałmucji i dyskutują o typów obrzędów przejścia wśród kaukaskich górali . A tak serio - to wcale nie :)
Boję się opisanych powyżej osób i część z nich codziennie noszę na plecach w lamusiarskim worku .
Jestem prostym człowiekiem z prostego miasta (stolicy polskich parówek, serio!), który kocha prostych ludzi, a gdzie najłatwiej ich poznać jeśli nie poprzez proceder zwany...
4.autostop
W wieku 17 lat zapadłam na nieuleczalną chorobę zwaną autostopem. Przejawia się ona posiadaniem robaków w d*pie, które ciągle każą gdzieś się przemieszczać, co prowadzi do konfliktów z rodziną, nie do końca czającą dlaczego "Karola znowu gdzieś jedzie". Kiedyś nawet składałam mojej rodzicielce przysięgę że do stopa więcej nie wsiądę. Serio, zrobiłam sobie z gęby cholewę i na bieżąco będę donosić Wam, co z tego wyszło i czy było warto .
Zresztą, autostop jest wisienką na torcie moich wojaży - jest najbardziej wariacki,a przez to najwyżej ceniony, ale pekasem czy pekapem też nie pogardzę. W ciągu ostatniego tygodnia bujałam między Podlasiem a Wielkopolską, jaram się ! A Wy w jakim fajnym miejscu ostatnio byliście i jak bardzo fajnych ludzi spotkaliście? Jako że jaram się napisami na murach i muralami, więc łapcie foty sztuki miasta rodem z Posen !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz